czwartek, 23 lipca 2015

Z cyklu: na szybko

Na szybko. Na ciepło. Spontanicznie. Wpadamy głodni do domu. Nie miałam dzisiaj głowy do planowania obiadu. Szybkie rozeznanie w lodówce. Świeży makaron - wypada w końcu ugotować. Jarmuż - czekający na zużycie nie od dzisiaj. Pomidory na dnie słoiczka. Coś się wymyśli.
Patelnia, rondel, 5 min i obiad trafił na talerze. Efekt końcowy wyśmienity.
Najlepsze w tym wszystkim jest to, że jeszcze niedawno nie lubiłam jarmużu. Spróbowałam pierwszy raz chyba w zeszłym roku. Sposób podania podobny - jarmuż z patelni, z cieciorką i dodatkami. Nie wiem co poszło nie tak, chyba wszystko. Począwszy od złego dnia na gotowanie, do samego wykonania. "Danie", jeśli można to tak nazwać, wyszło twarde, suche i bez smaku, w wyniku czego skończyło w koszu. Tu nastąpiła przerwa. Jednak ciężko nie ulec, gdy każdy dookoła wychwala właściwości tych zielonych liści. Postanowiłam więc dać mu jeszcze jedną szansę, zaczynając od bardziej przystępnej formy. Zaczęłam miksować. Ze szpinakiem, z selerem, z natką, z bananem, z kiwi.. Przeszło.. Ba! nawet zachwyciło! Od zielonych koktajli przeszłam na dania treściwsze.
Dziś mogę śmiało powiedzieć, że jarmuż polubiłam, i na stałe zagości w naszej kuchni.


TORTELLINI Z JARMUŻEM

250g świeżego tortellini - u mnie z prosciutto
pęczek jarmużu
4 suszone pomidory
1 cebula
2 ząbki czosnku
kawałek fety
pieprz - u mnie czerwony, z braku czarnego
świeża bazylia

Tortellini wrzucić na lekko osolony wrzątek, ugotować zgodnie z przepisem na opakowaniu (ok 1 min).
Cebulę i czosnek posiekać. Jarmuż oberwać od łodyg, pokroić z grubsza. Na patelni rozgrzać łyżkę oliwy. Zeszklić cebulę, dodać czosnek. Przesmażyć ok 1 min, dorzucić jarmuż. Smażyć na małym ogniu kilka minut, aż liście zmiękną. Dodać pokrojone suszone pomidory, pieprz i ugotowane tortellini. Posypać pokruszoną fetą i świeżą bazylią. Podawać od razu.





sobota, 20 czerwca 2015

Fascynacja domowym chlebem


Nie potrafię zliczyć, ile razy już nastawiałam zakwas. Nie, żeby mi nie wychodził, bo wychodził chętnie, często prawie ze słoiczka :) Za każdym razem piekłam z niego przynajmniej jeden chleb. Ale później zawsze było "coś", i zapominałam o dokarmieniu... do tego ciężko upiec chleb, mając wolne jedynie wieczory i to też nie codziennie. Od niedawna jednak mieszka z nami kolejny "bąbelek", i tym razem mam ambicję utrzymać go dłużej przy życiu. I wykorzystać przypływ wolnego czasu ;)
Chlebek, który popełniłam dzisiaj, znalazłam na blogu mojewypieki.com.
Nie mogę powiedzieć, że się udał w 100%, bo mimo, że nie jest to mój pierwszy w życiu bochenek, to jednak są to dopiero początki.
Chleb jest bardzo wilgotny w środku, z fajnymi, mniejszymi i większymi dziurami, i chrrupiącą, ciemną skórką.


PAIN DE CAMPAGNE
Cytuję:

Składniki na zaczyn (najlepiej go przygotować z rana):

50 g aktywnego dojrzałego zakwasu żytniego
200 g ciepłej wody (29 - 32ºC)
200 g mąki pszennej
50 g mąki pszennej razowej

Wszystkie składniki wlać/przesypać do naczynia i wymieszać do połączenia. Przykryć folią spożywczą i odstawić na 6 do 8 godzin w ciepłe miejsce do wyrośnięcia i przefermentowania.

Składniki na ciasto chlebowe:

620 g wody w temperaturze 32 - 35ºC
360 g zaczynu (przygotowanego wcześniej, pozostanie kilka łyżek)
740 g mąki pszennej
60 g mąki pszennej razowej
21 g soli
2 g (pół łyżeczki) suchych drożdży lub 4 g drożdży świeżych

Po 6 - 8 godzinach w dużej misie wymieszać 740 g mąki pszennej i 60 g mąki pszennej razowej. Dodać 620 g wody i wymieszać tylko do połączenia (ręcznie lub mikserem). Misę przykryć ręczniczkiem, odłożyć ciasto do odpoczynku na 20 - 30 minut.
Po tym czasie do ciasta dodać sól, suche drożdże (świeże należy najpierw rozpuścić w odrobinie wody) i 360 g wcześniejszego zaczynu. Wymieszać ciasto dokładnie (przez 2 minuty - seria rozciąganięć i składań) lub wyrobić krótko mikserem - ciasto będzie bardzo luźne. Przykryć folią spożywczą, odstawić w ciepłe miejsce aż ciasto podwoi objętość, co zajmie mu minimum 5 godzin (dłużej w chłodniejszych warunkach). Podczas tych 5 godzin wyrastania ciasto chlebowe składać 3 lub 4 - krotnie, najkorzystniej podczas pierwszych 2 godzin wyrastania.  
Po okresie wyrastania wyjąć ciasto na blat kuchenny i podzielić na 2 części. Każdą część uformować w kulę. Dwa koszyczki do wyrastania chleba wysypać mieszanką mąki ryżowej i pszennej (pół na pół) lub samą mąką ryżową. Ostrożnie przenieść ciasto chlebowe do koszyczków, starając się zachować okrągły kształt, spodem do góry (góra bochenków będzie teraz na spodzie koszyków). Cały koszyczek razem z ciastem umieścić w folii/reklamówce foliowej (by ciasto nie wyschło) i umieścić w lodówce na całą noc (12 - 14 godzin).
45 minut przed samym pieczeniem rozgrzać w najwyższej temperaturze piekarnika naczynie żeliwne z pokrywą.
Pierwszy bochenek wyjąć z lodówki, odwinąć z folii/reklamówki i ostrożnie przełożyć do rozgrzanego naczynia żeliwnego (płytszej części), lekko naciąć (nacinanie nie jest konieczne, wtedy chleb sam pęknie). Piec w temperaturze 245ºC przez 30 minut pod przykryciem, następnie 20 minut bez pokrywki. Chleb powinien mieć kolor mocno wypieczony (uwaga: czas pieczenia należy zawsze dostosować do swojego piekarnika).
Upieczony chleb wystudzić na kratce.
Następnie w taki sam sposób upiec drugi chleb, który do tej pory czekał na swoją kolej w lodówce.

* ja dodałam cały zaczyn, a chleb piekłam w naczyniu żaroodpornym. Część mąki pszennej zastąpiłam mąką pszenną pełnoziarnistą.





czwartek, 11 czerwca 2015

Gołąbki iście wiosenne

Podpatrzone u Tomka Jakubiaka. Z mojej strony kosmetyczne zmiany, głównie w proporcjach, zamieniłam też zieloną paprykę na cukinię. Młode warzywa, solidna ilość zieleniny, wszystko to, co lubię najbardziej. I wcale nie brakuje mi w nich mięsa :) Do tego robi się je naprawdę szybko. Z podanego przepisu wyszło mi ok 15 sztuk gołąbków.
Polecam na letni obiad :)


Gołąbki z młodej kapusty z pęczakiem i pomidorami

1 młoda kapusta
1 łyżeczka cukru
1,5 szkl. kaszy pęczak
2 pomidory malinowe
4 ząbki czosnku
pęczek natki pietruszki
0,5 średniej cukinii
2 jajka
sól, pieprz

Sos pomidorowy:
1 puszka pomidorów, krojonych
1 pomidor malinowy
1 pęczek koperku
1 ząbek czosnku
2-3 cebulki dymki
1 łyżka cukru
sól, pieprz
oliwa
1 szkl. bulionu


Kapustę umyć, odciąć wierzchnie liście. Wyciąć głąb. Włożyć do garnka, zalać gorącą wodą, dosypać cukier, gotować na średnim ogniu, aż liście zmiękną i zaczną odchodzić.
Odcedzić, liście włożyć do miski z lodowatą wodą, żeby zatrzymać gotowanie i by zachować kolor.
Kaszę opłukać na sitku pod wodą. Przełożyć do garnka, zalać 3 szklankami wody, gotować, aż będzie kleista i wchłonie całą wodę (ok 15 min). Ostudzić.
Pomidory obrać, usunąć środek z pestkami. Miąższ pokroić w kostkę, przełożyć do miski. Cukinię pokroić w drobną kostkę. Czosnek i natkę drobno posiekać. Dodać do pomidorów. Dodać ugotowany pęczak, jajka, doprawić solą i pieprzem. Wymieszać.
2 wierzchnie liście z kapusty ułożyć w garnku, na dnie.
Na resztę liści nakładać 2 łyżki farszu, zwijać gołąbki. Układać w garnku na liściach. Pozostały środek kapusty, którego nie da się wykorzystać do zawijania, pokroić w paski i ułożyć na wierzchu.
 
Przygotować sos. Cebulki i czosnek posiekać. Pomidora obrać, pokroić w cząstki. W rondlu rozgrzać łyżkę oliwy, wrzucić cebulę i czosnek. Dodać pomidory z puszki wraz z zalewą, pokrojonego pomidora. Doprawić cukrem, solą i pieprzem. Zalać bulionem, zagotować. Zdjąć z ognia, dorzucić posiekany koperek, wymieszać.
Powstałym sosem zalać gołąbki, dusić pod przykryciem, na małym ogniu, przez ok 30-40 min.





poniedziałek, 25 maja 2015

Szparagi, szynka, pesto - makaron

Szybkie danie, przygotowane w tyle co trwa ugotowanie makaronu. Konkretny smak, z szynką parmeńską. No i oczywiście królowie wiosny - szparagi... :) 
Polecam!


Makaron z szynką parmeńską i szparagami



makaron - u mnie penne, ok 4 garście
100g szynki parmeńskiej
1 pęczek zielonych szparagów
150ml śmietanki 30%
2 łyżki zielonego pesto z bazylii
sól, pieprz

Makaron ugotować w osolonym wrzątku.
Szynkę parmeńską (szwarcwaldzka też się nada) pokroić w paseczki. Na patelni rozgrzać łyżkę oliwy, podsmażyć szynkę ok 3 min, aż się zarumieni. Szparagom odłamać końcówki, wyrzucić. Główki odkroić, odłożyć na bok. Łodygi pokroić w ok 3 cm kawałki, wrzucić na patelnię do szynki. Po ok 1 minucie dołożyć główki. Smażyć jeszcze ok 2-3 min, żeby szparagi pozostały jędrne.
Zalać śmietanką, zagotować. Zdjąć z ognia. Dodać pesto, doprawić sporą ilością świeżo zmielonego pieprzu, ew solą do smaku. Wymieszać. Na patelnię z sosem włożyć ugotowany makaron, wymieszać.
Podawać posypany świeżą bazylią.





środa, 20 maja 2015

Pudding z tapioki z rabarbarem


Tapioki miałam spróbować już dawno, ale w zwyczaju miałam targać do domu różne ciekawości jakie wpadną mi w ręce, a dopiero później myślałam co to jest i z czym się to je, w konsekwencji czego dużo takich nabytków wylądowało w koszu. Staram się to zmienić, co na marginesie uchroniło mnie ostatnio od nabycia owocu duriana;) , więc tapioka została wtedy na półce. Dzisiaj do niej wróciłam, tym bardziej, że zachwyciła w delikatnie różowej wersji :) W smaku różnicy raczej nie ma, ale kolor przyjemny.



Pudding z tapioki z rabarbarem i malinami

1/3 szkl. tapioki (małe kuleczki)
1/2 puszki mleka kokosowego
1 szkl. mleka
łyżka cukru waniliowego


Mleko i mleko kokosowe podgrzać w małym garnku. Dodać cukier waniliowy, zagotować. Na wrzące mleko wsypać tapiokę, zmniejszyć ogień. Gotować ok 15 min, często mieszając, by tapioka nie przywarła do dna. Wyłączyć ogień, kiedy kuleczki staną się przezroczyste. Odstawić do przestygnięcia.


Sos owocowy:
1 łodyga rabarbaru
3 łyżki konfitury malinowej

Rabarbar umyć, pokroić w cienkie plasterki. Włożyć do rondelka, dodać konfiturę, podgrzewać, mieszając, aż rabarbar zmięknie i zacznie się rozpadać. Odstawić z ognia.

Przestudzoną tapiokę przełożyć do pucharków/ szklaneczek. Polać sosem rabarbarowym, schłodzić w lodówce min. 1 godzinę.


czwartek, 14 maja 2015

Wiosenne curry

Sezon na szparagi trwa w najlepsze, młodziutki kalafior smakuje jak nigdy.  Zapraszam na wiosenne, lekkie curry.



Wiosenne curry z kurczakiem, kalafiorem i szparagami


1/3 niewielkiego kalafiora
0,5 pęczka zielonych szparagów
pojedyncza pierś z kurczaka
1 mała cebulka
2 ząbki czosnku
1 łyżeczka zielonej pasty curry
1 szkl. gorącego bulionu
1/3 puszki mleczka kokosowego
1 łyżka oliwy
świeża kolendra


Cebulę obrać, pokroić w piórka. W garnuszku rozgrzać łyżkę oliwy, zeszklić cebulę.
Dodać pastę curry (wedle smaku, mi wystarczyła łyżeczka), przesmażyć ok 1 min. Kurczaka pokroić w większą kostkę, dodać do cebuli. Smażyć ok 3 min, aż mięso się zetnie. Kalafior podzielić na większe różyczki, dodać do kurczaka. Dodać przeciśnięty czosnek, zalać gorącym bulionem. Gotować na małym ogniu ok 12-15 min, kalafior ma pozostać jędrny. Szparagi umyć, odłamać zdrewniałe końcówki. Pokroić na ok 3cm kawałki, dorzucić łodygi do curry, po minucie dorzucić główki. Gotować jeszcze 3-4 min. Zalać mleczkiem kokosowym, zagotować, odstawić z ognia.

Podawać z ryżem, przed podaniem posypać świeżą kolendrą.



czwartek, 16 października 2014

Tarta z doskoku..


Szybki pomysł. Szybkie wykonanie, bo z czasem ciągle do tyłu. Szybciutkie zdjęcie, żeby zdążyć przed spałaszowaniem. O rany, znowu tarta... Monotonne ostatnio te wpisy... Ale cóż innego można przygotować, jeśli na "zwykły" obiad nie ma czasu? A ze słodkimi wypiekami przebywa się 12 godzin dziennie? Chciałabym. Bardzo. Ale słowo daję, że gdy wchodzę wieczorem do kuchni, to jakby ktoś podstępnie przesuwał wskazówki w zegarku do przodu ;) A mając ledwie kilka chwil, ciasto drożdżowe zdaje się rosnąć w nieskończoność... Dlatego teraz nawet tarta na kupnym spodzie, bo to szybciej niż robienie kruchego ciasta. Musi być szybko i na wynos. No, i najlepiej, gdyby udało się gdzieś przemycić dynię, którą z uporem maniaka kupuję, choć wiem, że w domu leży ich już całkiem niemały stos. I wiem, że znowu będę szukać dla nich miejsca... A K. tylko litościwie patrzy na kolejne sztuki targane do domu.


Ach, z nadzieją czekam, aż zawodowym obowiązkiem stanie się praca w kuchni i tworzenie słodkości :)



Tymczasem zapraszam na tartę. Ponownie. I ponownie z ukochaną hokkaido.



 Tarta z dynią, boczkiem i pistacjami

1 op. ciasta francuskiego
150-200g boczku
100g pistacji
1/2 niewielkiej hokkaido
1 cebula
2 jajka
1/2 szkl. śmietanki 30%
świeży tymianek
sól, pieprz

Cebulę obrać, pokroić w piórka. Boczek pokroić w cienkie paseczki, dynię w niewielką kostkę. Na patelni przesmażyć boczek. Po kilku minutach zmniejszyć ogień, dodać cebulę i zeszklić. Dodać dynię, smażyć ok 4-5 min, aż zmięknie, ale nie będzie się rozpadać. Wyłączyć ogień. Dorzucić pokrojone grubo pistacje, doprawić solą, pieprzem, wymieszać.
Formę do tarty wyłożyć papierem do pieczenia. Ciasto przyciąć do wielkości foremki i wyłożyć naczynie.
Jajka roztrzepać widelcem. Dodać sól, pieprz, świeże listki tymianku i śmietanę, dokładnie wymieszać.
Na przygotowane ciasto wyłożyć farsz, zalać masą śmietanowo - jajeczną.
Wstawić do piekarnika nagrzanego do 180°C, piec ok 20-30 min, aż ciasto się zrumieni, a masa zetnie.

wtorek, 19 sierpnia 2014

Chwil wolnych kilka i lekka pizza



Bez dłuższego wstępu, bo i czasu mało. Krótki urlop minął nawet nie wiem kiedy... Ach.. gdyby mógł tak potrwać jeszcze tydzień dłużej... To bym w końcu zrobiła, za tamto bym się wzięła, a i to tak długo odkładam... Wolny od obowiązków czas tak szybko leci..
Jednak przy okazji nawet tak krótkiego odpoczynku i niemożliwych, o zgrozo! upałach, znalazłam czas, by pokręcić się trochę w kuchni. Może nie tyle ile bym chciała, ale na chwilę wystarczy. To i też stąd znalazła się pizza. Lekka, prosta, a jakże smaczna! Miałam w końcu okazję poużywać kamień, który od dobrych kilku miesięcy leżał jeszcze nieodpakowany.. :)

Ciasto na pizzę:
1 szkl letniej wody
1 op (7g) suszonych drożdży
2,5 szkl mąki
2 łyżki oliwy
1,5 łyżeczki soli
1 łyżeczka cukru

Do niewielkiego naczynia wlać połowę wody, wsypać drożdże, dodać cukier i łyżkę mąki. Wymieszać, odstawić do wyrośnięcia, na ok 5-10 minut. W osobnej misce wymieszać mąkę i sól. Dodać drożdże, resztę wody i wymieszać. Wyrobić ciasto. Dodać oliwę i wyrabiać jeszcze chwilę, aż ciasto stanie się gładkie i elastyczne, i wchłonie całą oliwę. Przykryć ściereczką i odstawić w ciepłe miejsce do wyrośnięcia na ok 30 minut, lub do podwojenia objętości.

1 niewielka cukinia
1-2 łyżki gęstej śmietany
ok 100g sera koziego - u mnie rolada pleśniowa
1 łyżka pesto z bazylii
kilka liści rukoli
sól, pieprz

Cukinię pokroić w cieniutkie plasterki, ser kozi w plastry. Śmietanę doprawić solą, pieprzem i pesto, wymieszać. Kamień do pizzy włożyć do piekarnika. Ustawić maksymalną temperaturę i rozgrzewać kamień przez ok 20 min.
Wyrośnięte ciasto uderzyć pięścią, pozbawiając go powietrza. Uformować kulę. Blat oprószyć mąką. Rozwałkować ciasto do wielkości kamienia. Posmarować sosem śmietanowym. Ułożyć cukinię i ser kozi. Przełożyć na rozgrzany kamień. Piec ok 4-5 min, aż ciasto się zarumieni, a ser lekko rozpuści.
Przed podaniem posypać rukolą.




wtorek, 27 maja 2014

Odwiedziny w maju...

Liczyłam się z tym, że będzie mało czasu. Z tym, że będzie ciężko. Byłam jednak pewna, że znajdę parę chwil, które mogłabym spędzić w kuchni. Nie sądziłam jednak, że będzie mi brakowało czasu na tak zwyczajne sprawy jak zakupy. Nie mówiąc już o gotowaniu. O śnie nawet nie wspomnę... Ale coż, chciało się, to się ma. Nie narzekam. No, może poza małymi wyjątkami.
Na przykład? A, choćby to, że przyszedł maj. Nie, żebym go nie lubiła - wręcz przeciwnie. Kocham maj. Botwinka,na którą czekam całą zimę, szparagi, dostępne przez kilka chwil, młodziutkie rzodkiewki, szpinak, koperek - bo w zimie to nie ten sam...Wszystko młode i świeże. I te kolory - zielono-różowe drzewa, pierwszy widok po wyjściu z domu. Ahh... Nie mnie ktoś zabierze na targ, do warzyw, do owoców. Niech ktoś mi podaruje dwa wolne, pelne słońca dni...

Ale, nie ma się co załamywać. Wystarczy wszystko zaplanować - jednego dnia zakupy, drugiego dnia gotowanie, trzeciego dnia się wyśpię :) co do tego drugiego - ostatnio stawiam na szybkie tarty.


Szybka tarta z zielonymi sparagami


opakowanie mrożonego ciasta francuskiego
pęczek zielonych szparagów
4 łyżki gęstej śmietany
parmezan
sól
kilka ziarenek czerwonego pieprzu


Piekarnik rozgrzewamy do 170°C. Ciasto rozwijamy, dzielimy na cztery prostokąty. Każdy kawałek delikatnie nacinamy ok 2 cm od brzegów, uważając, aby nie przeciąć ciasta do końca. Następnie zawijamy ciasto do środka, ok1 cm od brzegu. Szparagi myjemy, odcinamy zdrewniałe końce.
Ciasto smarujemy łyżką śmietany, układamy szparagi. Doprawiamy solą, posypujemy płatkami parmezanu i czerwonym pieprzem. Wstawiamy do nagrzanego piekarnika. Pieczemy ok 20min, aż ciasto i szparagi zezłocą się.






czwartek, 6 lutego 2014

Chlebek nadziewany

Spodziewałam się, że kiedy tu zajrzę przywitają mnie pajęczyny i kłębki kurzu ;) Niestety, ale i na szczęście, czasu wolnego u mnie zdecydowanie brak, więc przewiduję, że wizyty na blogu będą jeszcze rzadsze.. Ach, gdyby tak doba trwała dłużej... Albo gdyby tak luty zechciał wydłużyć się o jeden tydzień...
W przerwie między obowiązkami zdążyłam jednak zabrać się za chlebek :) a co! w jednej wersji z białym serkiem, w drugiej z pesto i parmezanem. Pycha!

A w słoiczku dojrzewa zakwas, więc mam nadzieję, że chociaż na pieczywo wyłuskam choć odrobinę czasu... :)


Razowy chlebek nadziewany oliwkami i suszonymi pomidorami
na dwie foremki  keksówki

Ciasto:
900g mąki pszennej pełnoziarnistej (razowej)
10dag świeżych drożdży
1 łyżeczka cukru
1 łyżka soli
300ml wody
250ml mleka
60g masła

Drożdże rozpuścić z cukrem i ok 100ml wody. Odstawić do wyrośnięcia na ok 10- 15 min.
Mleko podgrzać, rozpuścić w nim masło.
Mąkę przesiać do miski, wymieszać z solą. Zrobić po środku wgłębienie. Wlać rozczyn drożdżowy, resztę wody i ciepłe mleko z masłem.
Wymieszać, następnie wyrabiać ok 10 min,aż ciasto będzie gładkie, miękkie i elastyczne. Gdyby ciasto było za suche dodać troszkę wody. Uformować kulę, przełożyć do naoliwionej miski, przykryć ściereczką i odstawić do wyrośnięcia na godzinę lub do podwojenia objętości.


Nadzienie:

200g czarnych oliwek bez pestek
10 suszonych pomidorów z zalewy oliwnej
100g serka typu Philadelphia
4 łyżki pesto
1/2 szkl. startego parmezanu
oliwa do spryskania

Oliwki pokroić w plasterki, pomidory w kostkę. Wymieszać

Keksówkę wyłożyć papierem do pieczenia.

Wyrośnięte ciasto podzielić na pół. Rozwałkować na prostokąt 30x40cm. Na połowie, wzdłuż dłuższego boku, rozsmarować serek, posypać połową oliwek i pomidorów. Spryskać oliwą. Złożyć na pół. Skleić brzegi. Ostrym nożem pokroić ciasto na 10 równych pasków. Każdy kawałek zwijać i układać w foremce.
Posypać nadzieniem, które wypadło.

Z drugą połową ciasta postąpić tak samo. Zamiast serka białego rozsmarować pesto, posypać oliwkami, pomidorami i parmezanem. Złożyć, pokroić, zwinąć i tak samo do drugiej foremki.

Przykryć wilgotną ściereczką, odstawić do ponownego wyrośnięcia.
Piekarnik nagrzać do 180°C. Ciasto spryskać odrobiną oliwy, wstawić do piekarnika. Piec ok 50 min.


Chlebek można zarówno kroić, jak i odrywać w postaci bułeczek.





środa, 25 grudnia 2013

Wesołych Świąt!

Serdecznie życzę Wam wszystkim zdrowych, spokojnych, radosnych i spędzonych z rodziną  Świąt Bożego Narodzenia  :)





niedziela, 22 grudnia 2013

Drobne przyjemności przy świątecznych obowiązkach


Ciężko mieć świąteczny nastrój, kiedy w ciągu dnia pogoda za oknem niemalże wiosenna. Dobrze, że choinka już ubrana, a ciastka pięknie pachną piernikiem - przynajmniej jak zrobi się ciemno trochę bardziej czuć Święta. No, ale nie będę na pogodę narzekać, bo jeszcze spróbuje się odmienić ;) przynajmniej przy tym słońcu da się zrobić jakieś sensowne zdjęcia :)
Ot, choćby moich pierwszych biscotti. Może nie mają idealnego kształtu, trochę się nawet rozpadały przy formowaniu, ale z pewnością nadrabiają smakiem :)




Czekoladowe biscotti z migdałami

270g mąki pszennej
2 łyżki siemienia lnianego
1/2 łyżeczki sody
1/3 szkl. cukru
1/3 szkl. ciemnego muscovado
2 białka
1 jajko
1 łyżeczka ekstraktu waniliowego
100g gorzkiej czekolady
3/4 szkl. migdałów


W misce wymieszać mąkę, siemię lniane, sodę i sól. W osobnej misce ubijać mikserem, przez ok 2 minuty,  białka, jajko i cukier. Dodać wanilię i mąkę. Mieszać do połączenia składników. Czekoladę drobno posiekać, migdały grubo. Dodać do masy. Wymieszać mikserem, lub wyrobić rękoma. Masę podzielić na 3 części, z każdej uformować wałek długości 15cm. Migdały mogą odpadać, należy je wtedy powciskać w ciasto. Wałki ułożyć na blasze wyłożonej papierem do pieczenia. Piec 30 min w temp 175°C. Wyjąć z piekarnika, studzić na kratce przez 30 min. Temperaturę piekarnika zmniejszyć do 160°C. Ostrym nożem pokroić ciasto na 1,5 cm plastry. Ułożyć je znowu na blaszce, piec 10min. Przewrócić ciastka na drugą stronę i piec kolejne 10 min. Wyjąć, studzić, aż czekolada zastygnie.

 

przepis: Cooking Light, MARCH 2009

sobota, 21 grudnia 2013

Świątecznie..

Zakupy zrobione, ciasteczka upieczone, w większości polukrowane. Domek z piernika czeka na dokończenie. Zostały jeszcze ciasta, paszteciki i sałatki. Przy planowaniu świątecznego menu, wydawało się, że wszystko pójdzie szybciej, będzie prostsze. Oh, ile to rzeczy z chęcią bym zrobiła! Gdy przyszło co do czego, czas jakby na złość zaczął biec szybciej ;) No, ale do Świąt jeszcze chwila została, więc mam cichą nadzieję, że zdążę ze wszystkim..



Kruche ciasteczka kakaowo - piernikowe

500g mąki krupczatki
300g masła
200g cukru pudru
50g gorzkiego kakao
1 opakowanie przyprawy do piernika
4 żółtka
2 łyżki gęstej śmietany
2 łyżeczki cukru waniliowego
2 łyżeczki proszku do pieczenia

Mąkę wymieszać z proszkiem do pieczenia, kakao i przyprawami. Posiekać z margaryną. Dodać cukier puder, żółtka, śmietanę i cukier waniliowy.. Wszystko wymieszać i szybko wyrobić gładkie ciasto. Przełożyć do miski i schłodzić w lodówce 30 minut.
Odkroić kawałek ciasta, resztę trzymać w lodówce. Porcję rozwałkować na grubość ok 3 mm, w razie potrzeby podsypywać mąką. Wycinać foremką kształty. Przełożyć na blachę wyłożoną papierem do pieczenia. Piec w temp. 180°C pl 12-15 min, aż ciasteczka lekko zmienią kolor. Po wyjęciu mogą być jeszcze lekko miękkie, ale po ostudzeniu stwardnieją.




niedziela, 24 listopada 2013

Wariacje na temat szarlotki

Miała być szarlotka. Zwyczajna. Ale akurat zabierałam się za ścieranie dyni na placki i tak sobie pomyślałam... A może by tak szarlotka z dynią? Chwilę później ciasto chłodziło się w lodówce,a po godzinie pachniało w całej kuchni :)


Szarlotka z dynią
na formę 20x30cm

Ciasto:
250 mąki krupczatki
35g cukru pudru
1/2 łyżeczki soli
130g zimnego masła
1 jajko

Mąkę, sól i cukier puder przesiać do miski. Dodać masło pokrojone w kostkę i wetrzeć palcami, aż powstaną drobne grudki. Zrobić po środku wgłębienie, wbić jajko. Wymieszać nożem. Wyrobić szybko rękami, w razie potrzeby dodać troszkę zimnej wody. Ciasto powinno być w miarę gładkie, ale nie klejące. Uformować wałek, owinąć folią spożywczą i schłodzić w lodówce 30 min.


Kruszonka:
100g cukru trzcinowego
130g masła
140g mąki krupczatki

Mąkę i cukier wsypać do miski. Dodać pokrojone w kostkę masło. Wymieszać nożem, a następnie rozetrzeć palcami,aż do powstania grudek. Schować do lodówki.


Nadzienie:
500g dyni, zważonej bez skórki i pestek
500g jabłek, obranych, bez gniazd nasiennych
ok 6-8 łyżek cukru trzcinowego
1 łyżeczka cynamonu
sok z połowy cytryny


Dynię i jabłka zetrzeć na tarce o grubych oczkach. Polać sokiem z cytryny. Dodać cynamon, cukier i dokładnie wymieszać.

Piekarnik nastawić na 180°C. Foremkę wyłożyć papierem do pieczenia. Ciasto wyjąć z lodówki. Rozwałkować na wielkość foremki. Przenieść i dokładnie wylepić dno formy. Ponakłuwać delikatnie widelcem. Wstawić do nagrzanego piekarnika, podpiec ok 10-15 min (ciasto ma być nadal białe).
Po tym czasie wyjąć spód, rozłożyć równomiernie nadzienie i posypać kruszonką. Wstawić ponownie do piekarnika i piec ok 50 -60 min, aż kruszonka się zezłoci.
Wyjąć z piekarnika, zostawić ok 15 min do lekkiego przestudzenia, następnie wyjąć z foremki.
Smacznego!

piątek, 22 listopada 2013

Tortilla z dynią i kurczakiem

O ile jeszcze temperatura na dworze utrzymywała się w granicach kilkunastu stopni na plusie, a liście na drzewach złociły się w promykach słońca, o tyle jesień mi się podobała. Obecna pogoda, gdy co chwilę zbiera się na deszcz i momentalnie robi się ciemno, nie wprawia w dobry nastrój. Ostatnio ciężko mi się za cokolwiek w kuchni zabrać. Niemniej jednak udało się i po dłuższej przerwie zapraszam na nic innego jak dynię, rzecz jasna :)


Tortilla z kurczakiem i dynią
na 4 porcje

4 placki tortilli
2 pojedyncze piersi z kurczaka
1 dynia hokkaido
ok 50g rukoli
100g fety
1 łyżeczka sproszkowanego curry
sól, pieprz
oliwa

Piekarnik nagrzać do 200°C. Dynię przekroić na pół, wydrążyć pestki, a następnie pokroić w plastry grubości ok 2-3 cm.  Ułożyć na blasze wyłożonej papierem do pieczenia. Skropić oliwą, posypać solą i pieprzem. Piec ok 30 min, aż dynia zmięknie i zacznie się rumienić (na ostatnie 5 min pieczenia można włączyć funkcję grill).
Każdą pierś z kurczaka pokroić na 4 paski. Oprószyć solą, pieprzem oraz curry. Na patelni rozgrzać łyżkę oliwy. Smażyć mięso kilka minut z każdej strony, aż się zetnie i lekko zrumieni.
Placki z tortilli lekko skropić wodą, podgrzewać po kolei na suchej patelni, przez ok 15-20 sekund z każdej strony. Na placku rozłożyć garść rukoli. Skropić dressingiem. Ułożyć plastry dyni, 2 paski kurczaka, posypać serem feta i zawinąć. Tak samo postąpić z resztą placków.

Dressing:
4 łyżki oliwy
łyżka soku z cytryny
łyżka wody
2 ząbki czosnku
pęczek natki pietruszki
sól, pieprz

Oliwę wymieszać z sokiem z cytryny i wodą. Dodać przeciśnięty przez praskę czosnek. Natkę drobniutko posiekać. Wymieszać z pozostałymi składnikami, doprawić solą i pieprzem.


środa, 16 października 2013

Jesiennie...

Kruche ciasto z gruszkami i figami
na formę o wymiarach 20x30cm

Ciasto:
225g mąki
30g cukru pudru
½ łyżeczki soli
125g zimnego masła
1 jajko

Do miski przesiać mąkę, cukier puder i sól. Wetrzeć masło, aż powstaną małe grudki. Zrobić w środku wgłębienie. Dodać roztrzepane jajko. Wymieszać wszystkie składniki nożem. Następnie rękoma szybko zagnieść i wyrobić ciasto - powinno być gładkie i miękkie. Zrobić kulę, owinąć folią spożywczą i schłodzić w lodówce przez 30 min.


Nadzienie:
1 kg gruszek
4 figi
2 łyżeczki soku z cytryny
1 łyżka cukru trzcinowego

Gruszki obrać, usunąć gniazda nasienne, pokroić na większe kawałki. Figi pokroić w ósemki. Wrzucić owoce do miski, dodać sok z cytryny i cukier, dokładnie wymieszać.


Kruszonka:
100g mąki
75g cukru trzcinowego
100g masła
150g płatków owsianych

Mąkę z cukrem wsypać do miski, wetrzeć masło pokrojone w kostkę. Dodać płatki owsiane. Zagnieść ciasto, aż powstaną grudki. Schłodzić w lodówce.


Piekarnik nagrzać do 180°C. Foremkę wyłożyć papierem do pieczenia.
Schłodzone ciasto rozwałkować na prostokąt 20x30 cm. Ułożyć na spodzie formy. Ponakłuwać widelcem. Wstawić do piekarnika, piec ok 20 min, uważając, aby spód się nie zrumienił.
Podpieczony spód wyjąć. Owoce odsączyć z soku, który w międzyczasie puściły i rozłożyć równomiernie na spodzie. Posypać kruszonką. Wstawić ponownie do piekarnika. Piec 40-45 min.
Przed podaniem posypać cukrem pudrem.




sobota, 5 października 2013

Diamentowa beza

Deser składający się z trzech warstw - bezy, kremu i owoców. Na moją trafiły figi - czerwień i fiolet ślicznie kontrastujące z bielą, oraz pestki granatu. Nie wiem jak Wam, ale mi przypominają małe rubiny :)

Pavlova z figami i pestkami granatu

Na bezę:
250ml białek
370g cukru

Krem:
300ml śmietany kremówki

Owoce:
2 figi
pestki z jednego granatu

Blachę wyłożyć papierem do pieczenia. Na papierze narysować koło o średnicy 20 cm. Piekarnik rozgrzać do 140°C.
Białka dokładnie oddzielić od żółtek. Wlać do czystej i suchej miski. Ubić na sztywno. Następnie dodawać po jednej łyżce cukru, za każdym razem dokładnie ubijając przez 0,5 min - 1 min. Po dodaniu ostatniej łyżki cukru, białka miksować jeszcze przez 5 min.
Większą część piany przełożyć na papier, rozsmarować w polu narysowanego koła. Ostatnie kilka łyżek wyłożyć na same brzegi uformowanej masy (brzegi bezy mają być wyższe niż środek, w którym znajdzie się krem).
Wstawić na niższą półkę piekarnika i od razu zmniejszyć temperaturę do 120°C. Piec 60 min. Po tym czasie zmniejszyć temp. do 100°C i suszyć bezę kolejne 2,5 godziny. Po upieczeniu wyłączyć piekarnik, uchylić drzwiczki i zostawić bezę do wystygnięcia.

Śmietanę ubić na sztywno. Rozsmarować we wgłębieniu ostudzonej bezy.
Figi pokroić w ósemki. Ułożyć na środku, posypać pestkami granatu.