sobota, 17 sierpnia 2013

Dynia! O, tak!

Nie ma innego warzywa, które kochałabym tak jak dynię. Zeszłej jesieni przywieźliśmy z Mężem do domu kilkadziesiąt kilogramów! Słowo daję - ciężko było znaleźć dla nich miejsce. Ale nie było mowy, żebym poszła na targ i nie kupiła przynajmniej kilku okazów - naprawdę, wołały do mnie z każdego stoiska.

część moich zeszłorocznych nabytków - dynia hokkaido

Uwielbiam dynię przede wszystkim za jej wszechstronne zastosowanie. Można zrobić z niej dosłownie wszystko, na co tylko wyobraźnia pozwoli. Na słodko, na wytrawnie. Do makaronu, na zupę, do ciasta, na sernik, do chleba, do gulaszu, do zapiekanek, na placki, faszerowane, jako danie główne lub jako dodatek... wykorzystać można miąższ, pestki, olej z pestek. Do tego jest bardzo zdrowa i ma mało kalorii.
Nie wspomnę już o walorach estetycznych ;)
Jeśli jeszcze nie jedliście dyni - naprawdę zachęcam do spróbowania!


 większa część zeszłorocznej kolekcji

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz